Jest ich tysiące, świetnie wpisują się w miejski krajobraz. Umilają i zdarza się, że uprzykrzają życie. Bez nich byłoby źle, z nimi nie zawsze jest dobrze. Jedno jest pewne. O poranku stanowią najliczniejszą grupę, która towarzyszy mi w moich fotograficznych poszukiwaniach.

Potrafią inspirować i znaleźć się niemal w samym centrum kadru. Do tego lecą kiedy chcą, nie współpracując za bardzo z fotografem.

Ptaki... jak już zauważyliście o nich tu mowa.