W dzień zaduszny wybrałam najbanalniejsze z możliwych miejsce do fotografowania i modny temat początkiem listopada. Nie raz odwiedzałam i przechodziłam obok Cmentarza Rakowickiego, ale nigdy w tym czasie.

Krakowianie albo mniej ogólnie... sprzedawcy świętują w specyficzny sposób. Atmosfera pikniku z kiełbaskami, pieczonymi kurczakami, goframi, rurkami z kremem, odpustowymi słodyczami i balonikami to nieczęsto spotykany widok pod cmentarzami w Polsce. Znicz lub rurka z kremem albo woreczek odpustowych cukierków to wybory, przed którymi niejednokrotnie stawali  odwiedzający rakowicką nekropolię. 

Za bramą cmentarza jest już bardziej normalnie, nie licząc unoszącego się zapachu pieczonych kurczaków i kiełbasek przy bramie. Ludzie palą znicze i wspominają zmarłych. Jedni w zadumie, inni ze łzami w oczach... każdy z jakimiś emocjami skrytymi w sercu.