Bieszczady

Po przymusowej, ponad trzymiesięcznej przerwie od fotografii, w sierpniu wróciłam w góry. Bieszczady to był idealny wybór na łagodny początek i przyzwyczajanie się z powrotem do ciężkiego plecaka. Przez kilka dni udało się zrealizować z większym lub mniejszym powodzeniem: wschód słońca na Haliczu, wschód i zachód słońca na Połoninach Wetlińskiej i Caryńskiej.

Warunki pogodowe niesprzyjające wyjątkowo fotografii krajobrazowej, wykorzystałam na wycieczki krajoznawcze po miejscach, które zazwyczaj mijałam z braku czasu jak chociażby: cmentarz żydowski w Lesku i Lutowiskach.

Bieszczady