Czeskie Morawy Południowe stały się dla mnie pewnym symbolem. Niestety nie chodzi tutaj o spokojny i sielski krajobraz wiejski, a o manipulacje w fotografii krajobrazowej. Ostatnio sporo słychać o zbyt daleko idących zmianach w fotografii streetowej i prasowej, może warto zastanowić się co dzieje się w dziedzinie landszaftowej?

Photoshop to samo zło?

Przeciętny Kowalski oglądając zdjęcie w sieci, zwykle widzi tonę, czasem nawet dwie, Photoshopa. Bywa, że ma rację. Jednak nie znając możliwości software'u, ogranicza się jedynie do krytycznie podkręconych kolorów. Co bardziej biegli, ewentualnie dostrzegą coś doklejonego. Raz widzi w tym zło i upadek fotografii, innym razem wybitną sztukę. Czy przyjdzie mu do głowy, że można manipulować rzeźbą terenu w taki sposób, że nie będzie w stanie poznać na żywo krajobrazu? W 99,99% przypadków na pewno nie. Skoro proceder jest trudny do wykrycia dla postronnych osób, tym bardziej kusi. Zmanipulowane fotografie krajobrazowe, nie tylko z Moraw, bez problemu znajdziecie w wielu portfoliach, popularnych serwisach typu 500px, 1x, boredpanda czy wielu konkursach tematycznych. 

Każdy orze jak może

Często dokonywane manipulacje, tzw. ściskanie czy rozszerzanie, to bardzo proste operacje. Można je z łatwością wykonać w podstawowym programie do grafiki rastrowej. Nie wymagają Photoshopa a tym bardziej specjalistycznych umiejętności. W efekcie można uzyskać m.in. niemal marsjańskie fale, które rzecz jasna, z rzeczywistością nie mają nic wspólnego. Szybko i łatwo uzyskujemy efekt wow, który można sprzedać wspomnianemu, przeciętnemu Kowalskiemu. 

Gdzie leży prawda

Fotografia krajobrazowa kojarzy mi się z jakąś prawdą obrazu. Nie jest problemem dla mnie usunięcie jednego czy dwóch badyli ze zdjęcia. Zgrzyt pojawia się w momencie, kiedy staję i patrzę, a obrazu "na żywo" nie widzę. Czuje się oszukana i wpuszczona w przysłowiowe maliny. Wracając pamięcią, chociażby do albumu "Pieniny" Hartwiga, nie mam problemu z rozpoznaniem miejsc, pomimo upływu lat. Zmienia się okolica i jej elementy krajobrazu jak lasy czy domy, ale sama rzeźba terenu nagle nie zaczęła falować. 

Widoki na przyszłość

"Efekciarstwo" w całej fotografii na pewno szybko nie zakończy kariery. Nie pomaga temu promowanie go we wszystkich kanałach komunikacji (nie tylko social media), w których liczą się tylko wskaźniki e-marketingu lub konwencjonalnego marketingu. Poza tym nie sprzyja temu duża konkurencja na samym rynku fotografii. To bolączka, z którą muszą się zmierzyć wszystkie dziedziny sztuki — przykładowo muzyka. Do tego dochodzi brutalna prawda, w której łatwiejsze w odbiorze obrazy/utwory zawsze znajdą większą rzeszę odbiorców. Tak było od zarania dziejów i tak pozostanie do ich kresu. 

Cel

Tak naprawdę wszystko zależy od nas. Czy wybierze się łatwą drogę, w tej chwili modną czy pójdzie lekko bokiem, bez tłumów, ale z bardziej ambitnym celem? Nie sztuką jest coś zmanipulować, ale zrobić wybitną fotografię niewymagającą głębokich zmian. To dopiero daje prawdziwą satysfakcję, nie kliki czy lajki, które dziś są, a jutro może je zastąpić coś nowego w e-świecie. 

Nie mów nigdy

Muszę także podkreślić, że sama fotomanipulacja to także dziedzina z pogranicza fotografii i grafiki. Zapaleni retuszerzy i fotomonterzy potrafią wyczarować bajkowe sceny. Różnica jest jednak znacząca... nie nadają im cech realnego występowania w świecie.