Spakowałam Zenita z moim ulubionym obiektywem oraz założoną już wcześniej rolką Ilford 400 i mogłam ruszyć w długą podróż polską koleją. Celem był Toruń i festiwal fotografii przyrodniczej. Po 11 godzinach drogi w warunkach, o których moznaby długo pisać, powatarzając powszechnie znane fakty, udało sie dotrzeć do celu. 

Rozwój umiejętności fotograficznych - zwłaszcza widzenia świata wymaga kilku, pozornie banalnych rzeczy:  ciągłej praktyki, otwartości na krytykę i nieustannych poszukiwań. Każda kreatywna dziedzina ludzkiej aktywności wymaga inspiracji. Przy milionach zdjęć, mniej lub bardziej kolorowych, codziennie publikowanych w sieci, trudno jest odnaleźć i zatrzymać się przy czymś naprawdę wyjątkowym. Jeśli nie Internet to może albumy? 

Pogoda za oknem przypomina bardziej przedzimie lub przedwiośnie. Pory roku, które lubię za swoją nieprzewidywalność, ale.... /ale musi być zawsze/ .... ale nie w styczniu. Wróćmy zatem na chwilę myślami do października 2013 roku. 9 dni w górach centralnej Słowacji, od Fatry po Góry Strażowskie. Przyznacie... to był całkiem przyjemny początek października.

Jeśli masz ochotę zobaczyć "na żywo" kawałek mojego fotograficznego świata to zapraszam 7 grudnia do Torunia. Będę jednym z gości Międzynarodowego Festiwalu Fotografii Przyrodniczej "Sztuka Natury". Przez godzinę nieco opowiem oraz pokażę magiczne chwile jakie mnie spotkały na Pogórzu Karpackim, Bieszczadach, Pieninach i Tatrach.

Zapraszam. 

Po fali turystów, która nawiedza Tatry w wakacyjne miesiące, wrzesień to już "luźniejszy" miesiąc, w sam raz na wypad w polską część gór. Początek był jak zwykle taki sam - co wybrać na pierwszy wschód słońca? Wybór padł na Wysoki Wierch w Pieninach - perspektywa jedynie 40-minutowego podejścia, po przejechaniu nocą około 220km z Rzeszowa, była naprawdę przyjemna. Do tego piękna panorama Tatr, Pienin i Spiskiej Magury.

Beskid Niski, często zapomniany, mylony z Bieszczadami daje zupełnie inną perspektywę dla fotografa, nie tylko z uwagi na niższe wysokości nad poziomem morza. Historyczna Łemkowszczyzna to przede wszystkim kraina cerkwii, chyży, przydrożnych krzyży i kapliczek, cmentarzy a także niestniejących już wsi, zagubionych między wzgórzami. Wszystko to w połączeniu z przyrodą decyduje o niesamowitym klimacie Beskidu Niskiego.

Letnie temperatury, ciepłe noce i upalne dni nie sprzyjają fotografii krajobrazowej. Słabsza przejrzystość powietrza, duże zapylenie, wyblakłe kolory sprawiają, że muszę zejść na ziemię.... z gór. I to właśnie u podnóży gór, na łąkach, mokradłach, w dolinach rzek szukam optymalnych warunków do fotografowania. 

Tatry

Wraz ze znikającym śniegiem w Tatrach zmuszona jestem do odstawienia ciepłych, puchowych rzeczy i podsumowania zimowego fotografowania. Bardzo mała ilość pogodnych i słonecznych dni sprawiła, że zima nie była aż tak krajobrazowo fotogeniczna. Nie był to jednak czas stracony mimo, że nie udało się trafić tak upragnionego morza chmur i mgieł pod stopami w górach. Być może właśnie takie warunki, które zaoferowała nam natura zmuszają do poszukiwań, większej kreatywności i myślenia nad każdym kadrem. 

Bieszczady

Po wyjazdach w Pieniny i Tatry, końcem roku wróciłam w Bieszczady. W pogoni za wymarzoną scenerią, wybrałam się na kilka wschodów słońca. Jednak marzenia musiałam odłożyć na bok i "zadowolić się tym co dają".

Pieniny

Jesień, jesień, jesień!!! Najwyższy czas ruszyć w plener...a co wybrać jak nie Pieniny? Bajeczne mgły, które niemalże gwarantuje nam Jezioro Czorsztyńskie, majestatycznie wyłaniając się zalesione pagórki z górskiego "morza". Do tego "stojące" na swoim miejscu na horyzoncie Tatry. Trudno nie poddać się bajce, w którą zabrać nas mogą Pieniny o wschodzie słońca...